Moje Wczesne Lata

Urodziłem się/Urodziłam się w grudniu 1975 roku. Ani aborcja, ani śmiertelna infekcja nie były w stanie mnie zabić – przeżyłem/przeżyłam! Ja i moje dwie siostry przyszliśmy na świat w zwyczajnej rodzinie księgowej i hydraulika w Sumach na Ukrainie, będącej wówczas jeszcze republiką ZSRR.

W 1991 roku Związek Radziecki przestał istnieć i Ukraina odzyskała niepodległość. Zaczęliśmy zupełnie nowe życie. Miliony ludzi nauczyły się żyć w kraju o systemie komunistycznym, lecz teraz musiały nauczyć się żyć inaczej. I nie było to łatwe.

Upadek Żelaznej Kurtyny dał nam możliwość usłyszenia Słowa Bożego. Wielu w tamtym czasie zwróciło się do Boga. Moja rodzina również otrzymała szansę, by zyskać wolność nie tylko od komunistycznych kajdan, ale także, by uwolnić się z niewoli grzechu i śmierci.

Pod koniec 1992 roku naszą rodzinę dotknęła choroba nowotworowa babci. Lekarze powiedzieli, że nie są w stanie jej pomóc. Moja mama postanowiła znaleźć kogoś, kto mógłby to zrobić. I tym Kimś okazał się Jezus. Moja babcia została uzdrowiona i doświadczyła dramatycznego spotkania z Panem prosto w szpitalu. W rezultacie, cała nasza rodzina zwróciła się ku Panu. Zaczęliśmy uczęszczać do lokalnego kościoła, gdzie poznaliśmy wspaniałych ludzi. Wielu z nich, podobnie jak my, dopiero co poznało Jezusa.

W wojsku i służba młodzieżowa

Rok później trafiłem/trafiłam do wojska, gdzie założyłem/założyłam swój pierwszy kościół – i to właśnie w szpitalu wojskowym. W tamtym czasie wszystkie moje plany uległy zmianie i otrzymałem/otrzymałam powołanie do służby Panu.

W 1995 roku, czytając książkę „Krzyż i składany nóż” Davida Wilkersona, byłem/byłam tak poruszony/poruszona, że zrozumiałem/zrozumiałam, iż Pan chce, abym służył/służyła młodzieży w moim mieście. Rozpocząłem/rozpoczęłam pracę z młodymi, zaczynając od grupy 30 osób; w ciągu dwóch lat wspólnota urosła do 200 osób.

Początek mojej drogi misyjnej

W 1997 roku zrozumiałem/zrozumiałam, że Pan wzywa mnie na nowe pole misyjne.

W wieku 21 lat wyjechałem/wyjechałam do Głuchowa i założyłem/założyłam tam miejscowy kościół. Służyłem/służyłam tam jako pastor do sierpnia 2010 roku.

Okres służby w Głuchowie (obwód sumski) przyniósł wiele ważnych wydarzeń w moim życiu. W 2000 roku poznałem/poznałam wspaniałą dziewczynę, Marinę, i ożeniłem się/wyszłam za mąż; urodziła nam się córka Polina i syn Eugeniusz. W latach 2000–2017 prowadziłem/prowadziłam Chrześcijański Obóz Misyjny „Walka Wiary” – niezwykłe miejsce, które zarażało dzieci i młodzież chrześcijańską wizją misyjną.

W 2008 roku moja posługa pasterska rozszerzyła się – podjąłem/podjęłam odpowiedzialność za kościół w Przyłukach (obwód czernihowski). Oba miasta dzieli około 250 kilometrów, więc każdego weekendu podróżowałem/podróżowałam, aby służyć jednocześnie w dwóch wspólnotach.

W 2009 roku w moim sercu pojawił się nowy kierunek od Pana: Rosja! Do 2013 roku aktywnie angażowałem/angażowałam się tam w zakładanie kościołów.

W 2013 roku przenieśliśmy się do Warszawy w Polsce, aby zacząć wszystko od nowa. Nie wiedzieliśmy, że już za rok napłyną fale uchodźców z Ukrainy, szukających bezpiecznego schronienia dla swoich rodzin. Bóg wysłał nas naprzód, abyśmy mogli pomóc wielu z nich.

Misja wśród zagubionych w Azji Południowo-Wschodniej

W 2014 roku Pan skierował moją uwagę na jeden z krajów południowo-wschodniej Azji, gdzie chrześcijanie są prześladowani, a ewangelia spotyka się z oporem władz.

W tamtej chwili myślałem/myślałam o tym, co mógłbym/mogłabym zrobić dla tak wielkiego kraju. Lecz nagle przypomniałem/przypomniałam sobie, że przed tronem Boga staną przedstawiciele nie państw i imperiów, lecz narodów i języków (Objawienie 7:9).

Postanowiłem/postanowiłam znaleźć jakieś plemię w tym właśnie kraju, które wciąż nie jest dotknięte Ewangelią. Dzięki Projektowi Jozue, korzystając z ich strony internetowej, odnalazłem/odnalazłam takie plemię i zacząłem/zaczęłam się modlić do Boga za nich. W tamtym czasie nie było jeszcze nawet zdjęcia, a informacje o tych ludziach były bardzo skąpe.

I w 2018 roku, razem z moim przyjacielem, wyruszyłem/wyruszyłam na poszukiwanie tego plemienia. Podczas tej pierwszej wyprawy Pan dał nam przyjaciół – miejscowych mieszkańców, którzy pomogli nam nie tylko odnaleźć tych ludzi, ale także rozpocząć pracę, niosąc im Ewangelię Jezusa Chrystusa.

Widzieliśmy, jak ludzie, za których się modliliśmy, dostępowali zbawienia, przyjmując Jezusa Chrystusa jako swojego Pana i Zbawiciela – to niezwykłe!!!

Przekazaliśmy również Projektowi Jozue więcej informacji o tym plemieniu, aby przyciągnąć kolejnych misjonarzy.

Choć plemię wciąż potrzebuje misjonarzy, Słowo Boże rozszerza się tam. Ludzie w tym narodzie są gotowi, by pójść za Nim.

Kocham tych ludzi, kocham ten naród i chciałbym/chciałabym część swojego życia spędzić tam, z nimi. Cieszę się, że moi przyjaciele podzielili ze mną odpowiedzialność za zaniepokoście Ewangelią temu ludowi.

Od wybuchu wojny

24 lutego 2022 roku rozpoczęła się pełnoskalowa rosyjska inwazja, a na zachód ruszyła fala milionów ludzi. My i wielu innych zmobilizowaliśmy się, aby pomagać przybywającym z Ukrainy rodzinom. Nasz własny dom stał się schronieniem dla wielu. Wśród nich są siostrzenica i siostrzeniec mojej żony z Kijowa. Przyjęliśmy tych dwoje nastolatków jak rodzinę i jesteśmy dla nich rodzicami z dala od ich domu.

Dziś ja i moja rodzina służymy Ukraińcom w Polsce. Kontynuujemy również nasze misyjne projekty wśród narodów oraz inspirujemy Ciało Chrystusa poprzez książki i seminaria, aby szło i czyniło uczniami ludzi na całym świecie.